HomoStudentus: Po pierwsze, chcemy wam bardzo podziękować, że, mimo zmęczenia, zgodziliście się poświęcić nam trochę czasu. Jesteście przecież po dwóch koncertach i ponad godzinnym rozdawaniu autografów!
Łukasz Golec: Wczoraj graliśmy dwa koncerty w Koszalinie, o dziewiątej rano byliśmy w Jastrzębiu. Wieczorem koncert, jutro rano musimy być w Warszawie na nagraniu Familiady, wieczorem jesteśmy na rozdaniu Wiktorów. Gramy średnio dwadzieścia koncertów w miesiącu i zaczynamy powoli przyzwyczajać się do takiego trybu życia.
HS: Dzisiejszy koncert odbył się kosztem waszej nieobecności na rozdaniu Fryderyków. Czy to oznacza, że nie zależy wam na tego typu nagrodach?
ŁG: Dla nas najważniejsze jest to, żeby ludzie przychodzili na nasze koncerty i kupowali nasze płyty.
HS: Przed chwilą otrzymaliśmy z Warszawy informację, że otrzymaliście tylko jednego Fryderyka, za najlepszą płytę roku w kategorii muzyka źródeł. Czy nie czujecie się rozczarowani?
ŁG: Dostaliśmy jednego Fryderyka i bardzo się z tego cieszymy.
HS: Ale czy nie liczyliście na więcej?
ŁG: Fryderykiem nie ma co się przejmować... tak naprawdę jest to dla mnie bardzo podejrzana sprawa. Fryderyki są rozdawane pod stołem. Poza tym, taka nagroda nie przynosi żadnych korzyści, tak jak na przykład w Stanach, gdzie otrzymanie nagrody Grammy wiąże się z konkretnymi propozycjami, jest nagrodą prestiżową i ma jakieś przełożenie finansowe.
HS: Nagroda Grammy – czy nie za wysoko mierzycie?
ŁG: Trzeba zawsze wysoko stawiać sobie poprzeczkę, być upartym i konsekwentnie dążyć do celu.
HS: Dlaczego założyliście Golec Fabrykę?
ŁG: Nikt tak dobrze nie zajmie się twoimi interesami, jak ty sam. W Polsce większość firm fonograficznych to filie zachodnich koncernów. Żałują na promocje, każdy teledysk przeliczają na pieniądze: ile to będzie kosztować... Poza tym, ważną kwestią jest spisanie dobrej umowy, dobrego kontraktu. Młodym, początkującym zespołom wydaje się, że jakikolwiek kontrakt z firmą fonograficzną jest sukcesem, a tymczasem wielu moich znajomych, którzy wzięli kiedyś udział w jakiejś produkcji muzycznej, dziś nie ma na bułkę z dżemem. Dlatego powtarzam: tylko dobra umowa daje gwarancje, że będziesz mógł wyżyć ze swojego muzykowania. Inaczej będziesz grał za półdarmo.
HS: A koncerty charytatywne, na przykład Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy?
ŁG: To jest zupełnie inna kwestia: koncert, którego celem jest pomoc ludziom potrzebującym.
HS: Niektórzy księża potępiają Jurka Owsiaka za to, że robi to wszystko dla własnych korzyści...
ŁG: Jeśli tak mówią, to nie mają racji! Wystarczy wejść na ich stronę internetową i poczytać podziękowania dla Jurka, jak wielu ludziom pomógł. Prawda jest taka, że gdyby nie on, to wiele szpitali w tym kraju pada!
HS: Wiele osób potępia go za jego poglądy, na przykład w sprawie antykoncepcji...
ŁG: Jest to bardzo indywidualna sprawa i mówienie o tym publicznie jest nie na miejscu, tym bardziej, że jest wiele innych, ważniejszych spraw do załatwienia niż roztrząsanie problemu antykoncepcji. Jeździmy po Polsce, widzimy straszną biedę, bezrobocie, narkotyki, w fatalnym stanie jest też polskie szkolnictwo.
HS: Poruszyłeś sprawę narkotyków. Jaki jest do tego wasz stosunek?
ŁG: Jestem absolutnie przeciw i mogę to powiedzieć w imieniu całego zespołu!
HS: A co sądzisz o noworocznym koncercie ONA w Poznaniu?
ŁG: Boruta, no po prostu boruta. Wstyd i hańba! Ja osobiście nie wyobrażam sobie wyjść na scenę pijanym czy „na haju”, to jest brak szacunku dla ludzi, którzy przyszli na koncert. Lubię ONA i Skawińskiego, ale minęły już lata, kiedy porywało się młodzież na takie tanie chwyty. To było modne w latach osiemdziesiątych, kiedy idolem był facet z flachą na scenie, który zaczyna się rozbierać albo demolować scenę. Gdyby na zachodzie ktoś wyszedł pijany na scenę, to zagrałby dwa razy: pierwszy i ostatni.
HS: Powiedziałeś, że lubisz ONA. Opowiedz o waszych inspiracjach. Czego sami słuchacie?
ŁG: Słuchamy wszystkiego, klasyka, jazz, na którym wyrośliśmy, także punkrock, funky... Lubię Stinga, Petera Gabriela, Luisa Amstronga, bardzo lubię Kayah, świetna wokalistka, kawał muzyka.
HS: W internecie, na liście dyskusyjnej pt. „Czy lubicie Golców” , ktoś porównał wasze teksty do prymitywnych tekstów disco polo. Czy mógłbyś to skomentować?
ŁG: To już jego problem. Mógł tak powiedzieć, każdy jest indywidualnym człowiekiem. Widocznie nie zna naszych tekstów i nie rozumie ich przesłania, że można pisać w różny sposób, na przykład optymistyczny tekst o umieraniu w piosence „Oni są z nami”. Jeśli ktoś porównuje to z muzyką disco polo, to naprawdę dziękuję temu komuś za uwagę.
HS: Jakie jest przesłanie piosenki „Oni są z nami”?
ŁG: Jest to piosenka o ludziach, którzy umarli. Nasz śp. ojciec umarł, każdy ma kogoś bliskiego, kto kiedyś odejdzie. Po prostu trzeba mieć pełną świadomość, że kiedyś umrzemy. Nie można się tym umartwiać. Trzeba myśleć o tym w optymistyczny sposób.
HS: To znaczy, że nie boisz się śmierci?
ŁG: A czego się bać, każdy umrze, byle nie w mękach i samotności. Jeżeli jesteś w miarę dobrym człowiekiem, to masz wielu przyjaciół wokół siebie w chwili śmierci, gdy jesteś cwanym kolesiem, jesteś sam. Ciało umrze, a dusza zostaje. Jeżeli ktoś wierzy w Boga, to wie, że tak jest. Ja wierzę, że nasz ojciec jest z nami, że śp. ks. Tischner jest z góralami, że Matka Teresa jest z nami i wszystkimi chorymi. Najważniejsze jest to, co po nich zostaje. Czasami może to być zwykły uśmiech.
HS: Co znaczy :Zabrali mi duse, dali mi dyplomy”?
ŁG: Szkoły artystyczne robią troszeczkę złą robotę. Bardzo często uczą rzemiosła, a nie prawdziwego muzykowania. Powinny uczyć twórczego podchodzenia do sztuki. Ewidentnym przykładem jest to, iż wielu muzyków, obojętnie po jakiej szkole muzycznej, nie potrafi zagrać z pamięci nawet „Sto lat”.
HS: Między piosenkami na koncercie wiwatujecie na cześć Adama Małysza...
ŁG: Adam jest przykładem upartego, twardego człowieka. Pojednał naród. Jest nareszcie coś, w czym wszyscy Polacy są zgodni.
HS: Adam potrafi oddać dwa dobre skoki, a wy potraficie zagrać dwa dobre koncerty! Dziękujemy ci bardzo za rozmowę!
Z Łukaszem Golcem rozmawiali: Sybilla Wąsowska i Mariusz Ratomski




