Closterkeller is dead???
Cały czas gramy koncerty, ale na razie nie spotykamy się w celu robienia nowych utworów. Odstąpiłam od kategorycznego twierdzenia, że na pewno już nic nie nagramy razem. Może i
coś jeszcze kiedyś zrobimy, ale na pewno nie prędko...Ja chciałam zakończyć tworzenie „Clostera” ze względu na
to, że ostatnia płyta była aż tak udana. Uważałam, że jest to ideał, do którego dążyłam.
Moglibyśmy stworzyć jeszcze kilka takich samych płyt... ale po co? Jako twórca chcę iść do
przodu, a nie stać w miejscu, choćby to nawet był sam szczyt. Odwołałam wcześniejsze deklaracje o rozwiązaniu zespołu ze
względu na potworne gadanie mi i prośby ludzi. Przekonali mnie, żebym aż tak ostatecznej
decyzji nie podejmowała. Nie twierdzę stanowczo, że Closterkeller nie nagra już nigdy
nowego materiału, ale teraz każdy z nas ma inne plany. Ja na przykład zamierzam w
pierwszym rzędzie zakończyć pracę nad solową płytą. Zaczęłam także śpiewać w jeszcze innym
zespole, w którym jestem wokalistką i nikim więcej.To jest byłe Abraxas, ale nazwę mają zmienić. Nie wiadomo, co z tego wyjdzie, na razie mieliśmy kilka prób, tak kontrolnie, zobaczymy...
Nie jestem wierna. Muzykę też zdradziłam.
W pewnym momencie całkowicie poświęciłam się swej komputerowej pasji. Tak gdzieś przed dokończeniem materiału na Graphite, oszalałam i poszłam pracować do firmy komputerowej. Zajęło mi to mój cały czas wolny i odłożyłam śpiewanie na półkę. Dopiero zdecydowana interwencja kolegów z zespołu przywróciła mnie światu. Gdzieś tak po roku szaleństwa...
Co robiła Anja w firmie komputerowej?
Po prostu byłam serwisantką. Normalną. Ja nie jestem jakimś tam „superfachurą” komputerowym, ale złożyć „kompa” czy naprawić potrafię. I co najważniejsze uwielbiam to. Niekiedy ludzie padali trupem w różnych firmach, jak przywoziłam im i konfigurowałamsprzęt. Nawet nie chodziło o to, że to Anja Orthodox, bo tak to tylko raz mnie poznano. Ale że BABA!!! Nie tylko faceci okazywali się "męskimi szowinistycznymi świniami", kobiety też! Ale złożone przeze mnie kompy zawsze były bardzo dobre i w końcu wszyscy się przekonywali.
Teraz już tam nie pracuję, bo aby nagrać Graphite musiałam zrezygnować z tej pracy. Ale nadal komputeruję sobie w domu. Chociażby swoją stronę internetową sama prowadzę. Zapraszam do jej odwiedzenia: www.anja.pl
Moja solowa płyta!!!
Solową płytę robię praktycznie sama. Tylko trochę gitarek dogra mi chyba Freddie (aktualny gitarzysta Closterkellera-przyp. red.), ale jeszcze zobaczę, może kogoś poproszę... ale gros materiału robię sama. A co do rodzaju muzyki z pawstającej właśnie solowej płyty, to jest to taka muzyka, jaką ja określam mianem "muzyki filmowej z wokalami". Płynąca, przestrzenna, smutno - zamyślona, mocno klawiszowa, na pogłosach i dziwnych efektach. Bardziej elektroniczna niż Graphite, ale nie techno. Tylko takie...nie wiem jak rzec.. o wiele bardziej spokojna, po prostu... filmowa.
O piratach do znudzenia...
Ja już nie mam siły przemawiać ludziom do rozumu... A poza tym, jest mi niezręcznie prosić się kogokolwiek, żeby mnie nie okradał. Skoro to robi, to znaczy, że chce. Ja jeszcze miałabym się takiego kogoś prosić? Nigdy!
Polityką już się nie zajmuję.
To jednak nie dla mnie. Wolę muzykę. I komputery. A ostatnio łączę jedno i drugie, robiąc muzykę na komputerach. I jeszcze zabawa z syntezatorami mnie kręci straszliwie. Synteza dźwięku. Mam sprzęt do tego. Bardzo dobry. Clavia NordLead2, Supernova II i Micro Modular. Nie uważam, że muzyka z komputera jest mniej prawdziwa, niż ta powstająca w tradycyjny sposób. Dla mnie muzyka to są dźwięki. A skąd mają one swoje, źródło to już nieważne. Ważne, żeby składały się w coś pięknego i wywoływały emocje i wzruszenia. W muzyce wspomaganej przez komputery mniej się liczy technika, a więcej wyobraźnia. Dusza. To może być jak najbardziej sztuka. Ale nie musi. Niektórzy tworzą gnioty. Ale tak samo kilaste są czasem rożne tam np. gitarowe rzeźby. Sztuką nie jest muzyka ,która jest bez sensu. Ale każdy ma inne pojęcie sztuki. Dla jednego coś sztuką jest, a dla innego nie. Muzyka bez sensu to taka, która nie niesie w sobie uczuć. I emocji. Plastik. Konfekcja. Nie wiem jak to opisać. To się czuje...
Sama oglądam czasem Big Brothera.
Sądzę, że ludzie, którzy się tym tak oburzają, już naprawdę nie wiedzą, czym zająć swoje umysły. Big Brother nieetyczny? Krzywda nikomu się nie dzieje. Jak ktoś nie chce, to niech nie patrzy. Dla mnie to jest po prostu zabawa. Z elementami gry. Ci, co protestują, to po prostu Dulscy i bigoci. Bo niby dlaczego pokazanie publicznie czegoś, co każdy i tak robi na co dzień miałoby być nieetyczne? Wygrałabym Big Brothera gdybym tam była!!!
Olewać Dulskich. I tyle. Całe życie to robię.
Jestem ostatnio bardzo smutna...
Nie ma sprawy, możemy mówić o depresji. Nawet bym chciała. To może trochę rzeczy wyjaśnić... Długie przerwy pomiędzy płytami, niektóre teksty i sporo moich takich bardziej prywatnych zachowań... np. maxymalnie wyizolowałam się od wszystkich znajomych. Tylko z Freddiem (obecny gitarzysta zespołu - przyp. red.) się spotykam. Nie odpisuję na listy, nie aktualizuję strony internetowej, nie kończę płyty solowej... I w ogóle jakoś nie ruszam z muzyką do przodu. Ja chcę skończyć tą płytę, marzę o tym, ale nie mogę! „Zaklęta w marmur”... „Wokoło grafit”... „Jestem zamarznięta w środku". „Coraz mniej już czuję, coraz więcej wiem”... Mój lekarz psychiatra powiedział, że wystarczyłyby mu moje teksty, żeby postawić diagnozę... No ale jak ja po trzech Prozacach potrafię spać cały dzień, to coś chyba nie jest ze mną w porządku. Nie umiem się cieszyć ani smucić. Nie mam siły odczuwać emocji. Leczenie depresji trwa bardzo długo. Zmienię Prozac na coś innego jak miną 3 miesiące bez efektu.To już mój trzeci lekarz z którym się konsultowałam. Każdy chory na depresję ma ten sam problem - wszyscy wokół starają się mu wmówić, że nie jest chory. żeby wziął się w garść. To jest takie dobijające. Problem w tym, że ja mam na dodatek dziedziczne uwarunkowania do tej choroby ... Ale może nie będzie tak źle i wyzdrowieję.
Zresztą już wybrałam: mogę być do końca życia uzależniona od Prozacu, bylebym wreszcie zaczęła normalnie żyć!
wysłuchała: Malina Wąsowska




