Malina Wąsowska
CONCEPTWRITERKA, SCENARZYSTKA, DZIENNIKARKA, COPYWRITERKA
Kiedy dwulatek mówi nie
Dwuletnie dziecko, które coraz lepiej radzi sobie z aparatem mowy, coraz częściej zaczyna dostrzegać odrębność własnej osoby. Zaczyna odczuwać własną tożsamość. Mówi: ja! Komunikuje także coraz częściej o swoich potrzebach: chcę siusiu, jestem zmęczony! To prawdziwy przełom i radość, jednak poczucie niezależności bywa także dla rodziców także powodem wielu zmartwień. Kłócę się, więc jestem! Dwuletni maluch zafascynowany jest słowem „nie”. Daje mu to poczucie niezależności. Dziecko czuje, że jest ważne, a nawet dorosłe. To naturalne, ponieważ poczucie własnej tożsamości jest podstawą budowania swojego własnego świata, osobowości i światopoglądu. Zaprzeczanie i odmawianie jest zatem naturalnym etapem rozwoju dziecka. Mimo to, musisz przecież dziecko ubrać i nakarmić, mimo jego protestów. Jak zwykle, przyda się odrobina sprytu i dobra taktyka. Strategia wojenna czy pertraktacje? Wielu rodziców uważa, co nie jest pozbawione logiki, że bunt dwulatka należy „zdusić w zarodku”, aby malec zrozumiał „kto tu rządzi”. Jeśli na sprzeciw dwulatka i jego próby walki o własne zdanie będziesz próbowała zwalczyć wojskową dyscypliną – polegniesz w tym boju. Wbrew pozorom, jest to czas, gdy wyjątkowo wykazać się musisz cierpliwością i łagodnością. Uwierz, to naprawdę Ci się opłaci. Nie daj się sprowokować Jednym z najczęstszych błędów rodziców dwulatków jest reagowanie na ataki histerii i próby chwilowego, natychmiastowego załagodzenia sytuacji. To stąd właśnie biorą się wszystkie ataki buntu, rzucanie się na podłogę w sklepie i próby wywalczenia kolejnego cukierka czy czekoladki. Bezradne mamy, zlęknione i speszone sytuacją, ulegają dzieciom, byle tylko te przestały robić dantejskie sceny w sklepie, u lekarza, na spacerze. Dziecko w ten sposób uczy się, że jego strategia histerycznych ataków sprawdza się i dziecko osiąga w ten sposób swoje cele. Utwierdza się więc w przekonaniu, że histeryczny płacz, krzyki i rzucanie się na podłogę to po prostu dobra forma egzekwowania od rodziców swoich pragnień i oczekiwań. Jeśli chcesz nauczyć dziecko, że najlepszą metodą jest spokojny dialog, musisz zacisnąć zęby i nie reaguj na wrzeszczące dziecko. Uwierz, że już po kilku próbach i braku Twojej reakcji dziecko zacznie rozumieć, że krzykiem i wrzaskiem nie uzyska od Ciebie tego, co chce. Szanuj, mimo wszystko Rodzice często próbują zawstydzić dziecko lub, co gorsza, wyśmiać. Nie jest to dobra taktyka. Dziecięce uczucia, frustracje i smutki zasługują na szacunek. Nie wolno ani w tej, ani w żadnej innej sytuacji, śmiać się z dziecka. Jego uczucia, jakkolwiek nie byłyby gwałtowne, są naturalne. Ustal żelazne reguły W wychowaniu najważniejsza jest konsekwencja. Dziecko potrzebuje stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. Musi jasno i wyraźnie mieć komunikowane zasady postępowania. Jeśli nie zgadzasz się na jedzenie cukierków i picie słodkiej herbaty po wieczornym umyciu zębów, bądź nieugięta. Dziecko musi znać granice swojego postępowania, musi wiedzieć, że zasady ustalone przez rodziców są po to, aby się ich trzymać. Nie przesadzaj z nakazami i zakazami Dziecko łatwiej zaakceptuje Twoje zakazy i nakazy, jeśli czasem pozwolisz mu zdecydować co chce zjeść, co ubrać, a także jak chciałby spędzić czas wolny. Dziecko mniej stanowczo domagać się będzie wolności, jeśli po prostu zapewnisz mu pewien poziom niezależności. Proste wybory Jeżeli chcesz, aby dziecko samo wybrało ubranko na spacer, nie otwieraj przed nim wielkiej szafy z ubraniami. Wybierz dwie bluzeczki, w dwóch kolorach i pozwól dziecku wybrać pomiędzy tymi dwoma ubrankami. Jeśli chcesz, aby dziecko wybrało cel popołudniowego spaceru, nie zadawaj pytania otwartego „gdzie chcesz iść”. Zapytaj: „idziemy do parku czy na huśtawkę”? Nazywajcie emocje Pomóż dziecku nauczyć się nazywać emocje. To ułatwi ich opanowanie. Gdy dziecko ma łzy w oczach, zapytaj: jesteś smutny, tak? Jesteś zdenerwowany, zły? Tak naprawdę, kontrola nad własnymi emocjami to jedna z najważniejszych nauk, jakie powinnaś starać się przekazać swojemu dziecku. Histeryczne ataki to po prostu lekcja, którą wspólnie musicie odrobić.